08/11/2011

Socjologia biurka

Wielu z nas nie przywiązuje wagi do tego, co mamy na biurku w pracy. To błąd! Nasz kąt w biurze mówi o nas więcej, niż podejrzewamy. Wszystkim: koleżankom i kolegom, ale też klientom czy szefowi.

Coraz częściej pracownik może urządzić swoje stanowisko pracy tak, jak sobie życzy. Zdjęcia z rodziną, plastelinowy słoń w prezencie od dziecka czy kosmetyki na biurku nikogo już nie dziwią. Zaczynamy traktować swoje miejsce w biurze jak dodatkowy pokój w domu, w którym to my mamy się dobrze czuć – i zapominamy, że w warunkach służbowych nawet ta odrobina prywatności jest tylko złudzeniem. Nawet jeśli myślimy: „A kogo interesuje moje biurko?”,  prawda jest taka, że sami przyglądamy się biurkom koleżanek i kolegów, i na pewno wiemy, co ma na swoim biurku nasz przełożony.

Zaznaczmy - to nie jest zła wiadomość! Możemy ułożyć sobie dobre relacje z szefem czy innymi pracownikami, przyglądając się ich stanowiskom pracy. Załóżmy, że jesteśmy nowi w danym miejscu i pierwszy raz wchodzimy do pokoju szefa. – Wygląd jego biurka od razu mówi, z kim mamy do czynienia – wyjaśnia Izabela Kielczyk, psycholog biznesu, coach. – Jeśli panuje na nim sterylny porządek i znajdują się tam wyłącznie rzeczy, które służą do pracy – komputer, inne elektroniczne gadżety, notatnik –  wiedzmy, że mamy do czynienia z osobą konkretną, skupioną na sprawach zawodowych i oczekującą od nas maksymalnej skuteczności. Taki szef może być służbistą, bardzo przywiązanym do przepisów i procedur. Z kolei jeżeli nasz przełożony ma na biurku bałagan, nie musi to oznaczać, że jest słabo zorganizowany i nie radzi sobie z zarządzaniem firmą. Może po prostu relacje z ludźmi są dla niego ważniejsze niż porządek w papierach. To taki typ człowieka, któremu bardziej niż to, że pracownik popełnił błąd, będzie przeszkadzał fakt, że się do tego nie przyznał, nie chciał o tym rozmawiać – dodaje Izabela Kielczyk.

Jeżeli na biurku znajdują się zdjęcia czy inne przedmioty związane z prywatnym życiem naszego szefa, możemy nawiązać do nich w rozmowie i na tej podstawie znaleźć nić porozumienia z nowym przełożonym. Np. skoro ma na biurku własne zdjęcie z rybą, którą kiedyś złowił, a więc pasjonuje się wędkarstwem. Może pewnego dnia przyda nam się ta informacja.

Nie powinniśmy jednak  przesadzać w eksponowaniu własnej prywatności na stanowisku pracy. Wielu z nas traktuje służbowe biurko jak profil na portalu społecznościowym. Kobiety umieszczają na biurkach zdjęcia w sukniach ślubnych, czasem tylko po to, aby zrobić na złość niezamężnym koleżankom. Gadżeciarz połozy na biurku najnowszy model modnego smartphone'a, a miłośnicy science fiction – postawiają na nim kubek na długopisy w kształcie głowy Dartha Vadera. – Uważajmy jednak, żeby nie przesadzić w tym kreowaniu własnego wizerunku, pamiętając, że znajdujemy się jednak w miejscu pracy. Kartka ze sprośnym dowcipem rysunkowym z ulubionej strony internetowej na pewno nie powinna wisieć nad naszą głową, zwłaszcza gdy przyjmujemy klientów. Biurko powinno też być utrzymywane w czystości, plamy czy resztki jedzenia są niedopuszczalne! Trzymajmy się podstawowych zasad savoir vivre'u i higieny. No i upewnijmy się, czy firma nie nakłada na nas żadnych ograniczeń w zakresie wyglądu miejsca pracy – radzi Izabela Kielczyk.

Przesadne „ozdabianie” biurka prywatnymi drobiazgami może być różnie interpretowane – w zależności od dobrej albo złej woli osoby, która na nasze biurko patrzy. Ktoś, kogo nie interesuje prywatne życie jego pracowników czy kolegów, spojrzawszy na zdjęcie dziecka stojące obok naszego komputera, może dojść do wniosku: „Chyba nie lubi swojej pracy, skoro tak tęskni do domu”. Jeśli jednak zobaczy je osoba, która uważa, że udane życie osobiste pomaga w pracy, pewnie pomyśli: „Lubi tu pracować, skoro chce się tu czuć jak w domu”. Dlatego, oceniając cudze biurka, nie przyjmujmy od razu negatywnych interpretacji, lecz poszukujmy na nich informacji, które pomogą nam lepiej poznać szefa czy kolegów, a dzięki temu sprawniej z nimi współpracować.